Międzynarodowy transport medyczny
||

Misja serca na Wschód: Od powrotu do domu bez okien po ratunek na drodze

W Kardiam wiemy, że międzynarodowy transport medyczny to nie tylko przewóz pacjenta z punktu A do punktu B. To przede wszystkim historie ludzi, ich emocje i poczucie bezpieczeństwa, o które dbamy każdego dnia. Ostatnie zlecenie, które zaprowadziło nas z Katowic aż do ukraińskiej Winnicy, było tego doskonałym przykładem – pełnym wzruszeń, trudnych momentów, ale i niespodziewanych zwrotów akcji, które sprawdzają nasze umiejętności w najbardziej ekstremalnych warunkach.

Naszym zadaniem było przewiezienie starszej, 95 letniej Pani po udarze oraz towarzyszącej jej córki. Podróż do kraju ogarniętego wojną zawsze wiąże się z dodatkowym stresem dla pasażerów, dlatego naszym priorytetem było zapewnienie im maksymalnego komfortu psychicznego. Aby zminimalizować czas podróży i uniknąć wielogodzinnego oczekiwania, z wyprzedzeniem uzgodniliśmy przejazd ze Strażą Graniczną. Dzięki tym procedurom nasz międzynarodowy transport medyczny mógł odbyć się płynnie. Bezproblemowy przejazd przez granicę bez kolejki był dla naszych pasażerek ogromną ulgą. Wiedziały, że są pod opieką profesjonalistów, co pozwoliło im choć na chwilę zapomnieć o tym, że wracają do rzeczywistości naznaczonej konfliktem zbrojnym. Empatia naszego zespołu odegrała tu kluczową rolę – każda rozmowa, każdy gest wsparcia budował atmosferę spokoju, tak potrzebną w drodze do domu.

Gdy dotarliśmy do Winnicy, nastąpił moment, którego nigdy nie zapomnimy. Tuż po zatrzymaniu karetki pod wskazanym adresem, córka pacjentki posmutniała. W jej oczach dostrzegliśmy wyraźny wstyd, który początkowo nas zdziwił. Po chwili wahania, patrząc w ziemię, cicho wyznała, że bardzo się wstydzi tego, iż musimy wejść do ich domu. Powiedziała nam, że w budynku nie ma okien. Wyjaśniła, że rok temu, zaledwie kilka metrów od ich domostwa, wybuchła rosyjska rakieta. Siła uderzenia była ogromna, a rozpryskujące się szkło zraniło wówczas jej męża. W pierwszej chwili odebrało nam mowę. Wojna i śmierć, o których słyszy się w mediach, nagle stały się dla nas namacalne, były tuż obok. Wiedzieliśmy jednak, że jako profesjonalny transport medyczny, musimy zachować zimną krew i stanowić oparcie dla tych kobiet. Spokojną rozmową i ciepłym słowem udało nam się załagodzić ich strach i smutek. Pokazaliśmy im, że dla nas liczy się człowiek, a nie ściany czy okna.

Po wniesieniu pacjentki do środka, usłyszeliśmy słowa, które są dla nas największą nagrodą. Starsza Pani, mimo przebytego udaru, wyraziła szczerą wdzięczność. Wyznała, że nie spodziewała się, iż tak długa podróż minie jej w tak komfortowych warunkach i w tak miłym towarzystwie. Słysząc to, niejednemu z nas zakręciła się łza w oku. To właśnie w takich chwilach czujemy, że nasza praca ma głęboki sens, a międzynarodowy transport medyczny realizowany przez Kardiam to misja niesienia pomocy.

Droga powrotna zapowiadała się spokojnie. Wracając do kraju, czuliśmy lekkie, ale satysfakcjonujące zmęczenie. Zachód słońca nad pustą, prostą drogą wyglądał przepięknie, malując niebo odcieniami pomarańczy i fioletu.

Wydawało się, że emocje tego dnia już opadły, jednak los miał inny plan. Będąc około 150 km od granicy, w pobliżu miejscowości Bolechów, staliśmy się świadkami groźnego wypadku. Samochód osobowy z impetem wjechał w bok jadącego prawidłowo chłopaka na motorze. Decyzja była błyskawiczna i oczywista – Ratownictwo Medyczne Kardiam musi pomóc! Nie mogliśmy przejechać obojętnie.

Zatrzymaliśmy się natychmiast. Widok był drastyczny – było sporo krwi, a chłopak miał kompletnie połamane obie nogi. Nasz zespół zadziałał jak jeden organizm. Wykonaliśmy pełne badanie urazowe, profesjonalnie zabezpieczyliśmy rany i usztywniliśmy złamania, stabilizując stan poszkodowanego. Wkrótce na miejsce przybyła ukraińska karetka, której przekazaliśmy pacjenta. Miejscowi medycy byli wdzięczni za fachową pierwszą pomoc. Ten incydent po raz kolejny udowodnił, że międzynarodowy transport medyczny wymaga gotowości na każdy scenariusz, a my zawsze jesteśmy gotowi ratować życie.

Międzynarodowy transport medyczny

Do Polski wjechaliśmy pełni emocji, ale i szczęśliwi. Zrealizowaliśmy trudne zlecenie, daliśmy wsparcie rodzinie dotkniętej wojną i pomogliśmy ofierze wypadku na obcej ziemi. Właśnie tak rozumiemy naszą pracę w Kardiam – jesteśmy tam, gdzie nas potrzebują.

Podobne wpisy